Strawczyn, Kielce i cztery województwa
+48 501 107 764
Zapytaj o wycenę
Kotły

Jakość pelletu: na co zwrócić uwagę przy zakupie

Kocioł na pellet jest urządzeniem precyzyjnym i właśnie dlatego wrażliwym na to, co do niego wsypiesz. To samo urządzenie potrafi przepracować cały sezon prawie bez ingerencji albo gasnąć co kilka dni, a różnica leży wyłącznie w paliwie. Tłumaczymy, co znaczą klasy i certyfikaty na worku, które parametry realnie przekładają się na pracę palnika, jak ocenić partię prostymi sposobami i dlaczego najtańszy worek potrafi wyjść najdrożej.

Dlaczego kocioł tak mocno reaguje na zmianę paliwa

Automatyka kotła nie waży paliwa. Sterownik zna czas pracy podajnika i na tej podstawie zakłada, ile energii trafiło do paleniska, a do tego dobiera ilość powietrza. Cały ten rachunek opiera się na założeniu, że kolejne kilogramy granulatu są takie same jak poprzednie. Gdy zmienia się gęstość nasypowa, wilgotność albo udział pyłu, ta sama liczba obrotów ślimaka oznacza już inną porcję energii, a nastawy przestają pasować.

Stąd bierze się zjawisko, które zna wielu użytkowników: kocioł chodził spokojnie przez dwa sezony, przyszła nowa dostawa i nagle dymi przy rozpalaniu, zostawia niedopalone resztki albo domaga się czyszczenia dwa razy częściej. Urządzenie się nie zepsuło. Dostało po prostu inne paliwo niż to, pod które było wyregulowane.

To jest zasadnicza różnica wobec drewna kawałkowego. Mokre polano poznasz po wadze, korze i dźwięku, a przy okazji sam decydujesz, co wkładasz do komory. Pellet z każdego surowca wygląda podobnie: jednakowe walce o gładkiej powierzchni, zapakowane w nieprzezroczysty worek. Ocena wzrokowa jest tu dużo trudniejsza, a błąd wychodzi dopiero po kilku tygodniach palenia.

Dlatego przy kotle automatycznym warto traktować paliwo jak element instalacji, a nie jak zakup, który załatwia się jednym telefonem po najniższej cenie. Konsekwencje złego wyboru rozkładają się na cały sezon i widać je w popielniku, w liczbie wizyt w kotłowni i w stanie palnika po kilku latach.

Jeśli dopiero rozważasz takie źródło ciepła, technologie porównujemy w poradniku Kocioł na pellet, drewno czy kombinowany, a rozwiązanie dwupaliwowe opisujemy w tekście Kocioł na pellet i drewno.

Klasy i certyfikaty: co naprawdę mówi napis na worku

Wymagania dla pelletu drzewnego opisuje norma europejska, która dzieli go na trzy klasy jakości, oznaczane jako A1, A2 i B. Klasa nie jest jedną wartością, tylko zestawem dopuszczalnych zakresów dla kilkunastu parametrów naraz. Dwa paliwa z tej samej klasy mogą się więc różnić, ale oba mieszczą się w granicach, których producent nie ma prawa przekroczyć.

  • Klasa A1 zakłada najczystszy surowiec, czyli drewno praktycznie bez kory i bez zanieczyszczeń mineralnych. Ma najostrzejszy limit popiołu i najwyższe wymagania wobec temperatury, przy której popiół zaczyna mięknąć.
  • Klasa A2 dopuszcza nieco większy udział kory i wyższą zawartość popiołu. Część kotłów domowych pracuje na takim paliwie bez zarzutu, część zaczyna wymagać zauważalnie częstszej obsługi.
  • Klasa B dopuszcza szerszy zakres surowca, w tym drewno poużytkowe. To paliwo pomyślane raczej o instalacjach przemysłowych i przystosowanych do niego kotłach, a nie o typowym urządzeniu w domu jednorodzinnym.
  • Punktem odniesienia nie jest jednak sama klasa, tylko instrukcja Twojego kotła. To producent urządzenia wskazuje, jakie paliwo dopuszcza, i tego zapisu trzymaj się w pierwszej kolejności.

Osobną sprawą są certyfikaty. Najczęściej spotkasz na workach oznaczenia ENplus i DINplus. Za każdym z nich stoi system certyfikacji z niezależnym audytem zakładu produkcyjnego i regularnym badaniem próbek. Certyfikowany producent dostaje własny numer, który widnieje na opakowaniu i który da się zweryfikować w rejestrze prowadzonym przez jednostkę wydającą certyfikat.

Różnica między napisem a certyfikatem jest praktyczna. Sformułowanie w rodzaju pellet klasy A1 wydrukowane na worku albo w ogłoszeniu to deklaracja sprzedawcy, za którą nie musi stać żadne badanie. Numer certyfikatu razem z nazwą i adresem producenta oznacza, że ktoś z zewnątrz sprawdził zakład i ma prawo ten certyfikat odebrać. Jeśli numeru nie ma, nie ma też do czego się odwołać przy reklamacji.

Warto też wiedzieć, czego certyfikat nie gwarantuje. Odnosi się do producenta i konkretnej linii produkcyjnej, a nie do worka, który stoi u Ciebie w garażu. Paliwo można przepakować, przechować w złych warunkach albo wymieszać z gorszą partią, a etykieta zostanie ta sama. Dlatego przy odbiorze dostawy sprawdzaj, czy na worku jest nazwa producenta, numer certyfikatu i oznaczenie partii, a nie tylko efektowna grafika i słowo premium.

Parametry, które realnie decydują o pracy kotła

Karta produktu albo świadectwo jakości partii zawiera kilkanaście pozycji, ale w codziennej eksploatacji odczujesz przede wszystkim pięć z nich. Poniżej zestawienie tego, co każdy parametr oznacza po stronie kotłowni, a nie po stronie laboratorium.

Parametry z karty produktu i ich przełożenie na pracę kotła. Dokładne progi dla poszczególnych klas podaje norma oraz karta konkretnego paliwa, a wymaganą klasę wskazuje instrukcja urządzenia.
ParametrCo z niego wynika w praktyceNa co zwrócić uwagę
WilgotnośćWoda musi najpierw odparować, a energia na to zużyta nie ogrzeje domu. Wilgotny granulat traci spójność i kruszy się w podajnikuDla paliwa do kotłów domowych limit ustawiony jest na poziomie kilku procent. Wartość znajdziesz w karcie produktu, a nie na worku
Zawartość popiołuDecyduje o tym, jak często opróżniasz popielnik i jak szybko zarasta wymiennik oraz ruszt palnikaKlasa najwyższa ma tu wymóg najostrzejszy. Różnica wygląda na ułamek procenta, a w popielniku widać ją co tydzień
Wartość opałowaIle energii da kilogram paliwa. Przy suchym pellecie drzewnym różnice między dobrymi partiami są niewielkiePodawana w megadżulach na kilogram. Sprawdź, czy odnosi się do stanu roboczego, czy do suchej masy
Wytrzymałość mechanicznaOdporność granulek na kruszenie podczas przeładunku i transportu ślimakiem. Im niższa, tym więcej pyłu powstaje po drodzePodawana w procentach, blisko setki. Nawet niewielka różnica przekłada się na wyraźnie inną ilość okruchów
Zawartość drobnej frakcjiTo pył i okruchy, które realnie trafiają do zasobnika i osiadają na jego dnieMierzona jako udział najdrobniejszych cząstek. Najmocniej rośnie przy dostawie luzem i przy wielokrotnym przeładunku
Średnica i długośćPrzesądza, czy podajnik poradzi sobie z transportem, czy zacznie się zakleszczaćTypowo sześć albo osiem milimetrów. Instrukcja kotła zwykle wskazuje jedną z nich, a długie sztuki blokują ślimak
Temperatura mięknięcia popiołuOd niej zależy, czy popiół zacznie się zlepiać w twarde bryły w palnikuIm wyższa, tym mniejsze ryzyko spiekania. W wymaganiach dla klasy najwyższej ustawiona jest powyżej tysiąca dwustu stopni

Dwa parametry z tej tabeli są przy zakupie pomijane najczęściej, a dają się we znaki najszybciej: wytrzymałość mechaniczna i zawartość drobnej frakcji. Nie widać ich w reklamie i trudno o nich rozmawiać przy zamawianiu, a to one decydują, ile pyłu zbierze się w zasobniku do lutego i czy ślimak będzie miał co transportować.

Przy porównywaniu kart produktu uważaj na bazę odniesienia. Zawartość popiołu podaje się zwykle w odniesieniu do suchej masy, a wilgotność do stanu roboczego, czyli takiego, w jakim paliwo trafia do kotła. Dwie karty potrafią opisywać podobne paliwo w sposób, który na pierwszy rzut oka wygląda na dużą różnicę. Jeśli któregoś parametru na karcie nie ma, potraktuj to jako informację samą w sobie.

Jak ocenić partię bez laboratorium

Żaden z poniższych sposobów nie zastąpi badania próbki, ale razem wyłapują przypadki najgorsze, a te są najczęstsze. Zrób to przy pierwszym worku z nowej dostawy, zanim wsypiesz zawartość do zasobnika.

  • Zajrzyj na dno worka. Cienki nalot pyłu jest normalny, ale wyraźna warstwa okruchów oznacza, że granulat jest kruchy albo przeszedł kilka przeładunków.
  • Weź garść i ściśnij w dłoni. Dobre paliwo jest twarde, gładkie w dotyku i lekko błyszczące, a rozkruszenie go w palcach wymaga wysiłku. Jeśli rozpada się na trociny bez oporu, w ślimaku zrobi dokładnie to samo.
  • Obejrzyj powierzchnię pojedynczych granulek. Matowa, chropowata, z podłużnymi pęknięciami i postrzępionymi końcami wskazuje na złe sprasowanie albo za wilgotny surowiec.
  • Sprawdź długość. Wyrównana długość jest dobrym znakiem. Duży udział sztuk wyraźnie dłuższych od reszty to ryzyko zakleszczenia na przejściu do palnika.
  • Powąchaj zawartość. Świeże paliwo pachnie drewnem albo żywicą. Zapach stęchlizny lub pleśni oznacza, że partia stała w wilgoci, i nie ma znaczenia, co jest napisane na etykiecie.
  • Wrzuć kilka granulek do szklanki z wodą. Suchy i dobrze sprasowany pellet zwykle tonie i przez chwilę trzyma kształt, zanim zacznie się rozchodzić. Granulki, które utrzymują się na powierzchni i od razu rozłażą się w kożuch trocin, mają niższą gęstość. To wskazówka orientacyjna, a nie pomiar.

Kolor sam w sobie nie jest oceną jakości, choć bywa tak przedstawiany. Ciemniejszy odcień może wynikać z gatunku drewna, z udziału kory albo po prostu z temperatury prasowania. Zdarza się ciemne paliwo o niskiej zawartości popiołu i jasne o wysokiej, więc na tej podstawie nie da się rozstrzygnąć niczego pewnego.

Najbardziej wiarygodny test i tak przeprowadzi za Ciebie kocioł. Zanotuj datę, w której zacząłeś palić nową partią, i sprawdź, po ilu dniach popielnik jest pełny przy podobnej pogodzie. Ta jedna liczba, porównana między dostawcami, mówi o paliwie więcej niż jakikolwiek opis na worku. Warto prowadzić taką notatkę przez cały sezon, bo przy następnym zamówieniu masz gotowy argument.

Jeśli sprzedawca na to pozwala, kup jeden worek na próbę przed zamówieniem zapasu na cały sezon. Przepalenie kilkunastu kilogramów zajmuje kilka dni, a pozwala uniknąć sytuacji, w której na palecie stoi paliwo, którego nie chcesz palić, a zwrot jest już niemożliwy.

Popiół, spiekanie i zużycie palnika

Popiół to mineralna pozostałość po spaleniu, więc jego ilość zależy od czystości surowca. Najmniej zostawia drewno bez kory. Udział kory, resztki ziemi i piasku wniesione przy zrywce i składowaniu drewna, a także zanieczyszczenia z rozdrabniania podnoszą tę wartość. Właśnie dlatego popiołowość jest tak dobrym wskaźnikiem tego, z czego naprawdę zrobiono paliwo.

Skutek jest podwójny i tylko jedna jego część jest oczywista. Oczywista to częstsze opróżnianie popielnika: przy paliwie zostawiającym dwa razy więcej popiołu wchodzisz do kotłowni dwa razy częściej. Mniej oczywista jest warstwa osadu, która narasta na powierzchniach wymiany ciepła i działa jak izolacja. Kocioł zużywa tyle samo paliwa, ale coraz mniejsza część ciepła trafia do wody, a resztę wyprowadza komin. Sprawność spada stopniowo, więc łatwo tego nie zauważyć.

Osobnym problemem jest spiekanie, nazywane też żużlowaniem. Popiół podgrzany powyżej temperatury mięknięcia przestaje być sypki, zlepia się i po ostygnięciu tworzy twarde bryły przypominające szkliwo. Powstają one w palniku i na ruszcie, czyli dokładnie tam, gdzie przeszkadzają najbardziej.

Przyczyny są zwykle trzy i często działają razem. Pierwsza to samo paliwo: zanieczyszczenia mineralne obniżają temperaturę, przy której popiół zaczyna mięknąć, więc spieki powstają w warunkach, w których czyste paliwo dałoby zwykły popiół. Druga to zbyt wysoka temperatura w palenisku, wynikająca ze złych nastaw powietrza albo z pracy kotła stale na maksymalnej mocy. Trzecia to zaniedbane czyszczenie, bo zalegająca warstwa popiołu utrudnia odbiór ciepła i lokalnie się przegrzewa.

Konsekwencje dotyczą już nie wygody, tylko trwałości urządzenia. Bryła żużla zatyka otwory doprowadzające powietrze, więc płomień dostaje go nierównomiernie, spalanie się pogarsza, a kocioł zaczyna gasnąć albo zgłaszać alarm. Ruszt i elementy palnika pracują wtedy w temperaturze wyższej, niż przewidział konstruktor, i zużywają się szybciej. Wymiana rusztu, ślimaka podającego albo zapalarki to wydatek, którego nie pokryje żadna oszczędność na cenie paliwa.

Prosta zasada diagnostyczna: jeśli spieki pojawiły się po zmianie dostawcy, a nastaw nie ruszałeś, przyczyną jest z dużym prawdopodobieństwem paliwo. Jeśli występują od początku i przy różnych partiach, sprawdź ustawienia powietrza, szczelność drzwiczek i stan uszczelnień, bo problem leży po stronie kotła.

Zakres i częstotliwość obsługi kotła na paliwo stałe rozpisujemy w poradniku Przeglądy instalacji grzewczej. Serwis takich urządzeń opisujemy na podstronie Serwis instalacji.

Przechowywanie i dlaczego zawilgocone paliwo zatrzymuje podajnik

Granulat powstaje przez sprasowanie rozdrobnionego drewna pod wysokim ciśnieniem, bez kleju. Spójność zawdzięcza ligninie uplastycznionej w czasie prasowania. Ta struktura jest chłonna: pellet pobiera wilgoć z powietrza szybciej niż lite drewno o tej samej masie, a nasiąknięta granulka pęcznieje i traci spoistość, rozpadając się z powrotem na trociny.

W podajniku zaczyna się wtedy zupełnie inna praca. Twarde granulki sypią się swobodnie i ślimak przesuwa je bez oporu. Trociny i wilgotny pył zachowują się jak mokry piasek: zbijają się w zwartą masę, która nie osuwa się pod własnym ciężarem. Nad ślimakiem tworzy się sklepienie, przez które paliwo przestaje opadać, więc zasobnik jest pełny, a do palnika nie dociera nic. Bywa też, że ślimak wydrąży sobie tunel w zbitej masie i obraca się, transportując powietrze zamiast paliwa.

Sterownik widzi wtedy tylko efekt: spadek temperatury, nieudany zapłon, wygaszenie. Jeśli masa zbije się mocniej, ślimak potrafi się zakleszczyć i przeciążyć silnik podajnika. To jedna z najczęstszych przyczyn zimnego domu po powrocie z wyjazdu i jednocześnie jedna z najłatwiejszych do uniknięcia.

  • Trzymaj zapas w pomieszczeniu suchym i przewiewnym. Garaż, do którego wjeżdża samochód po deszczu, oraz piwnica z wilgotną posadzką odpadają, nawet jeśli worki są zafoliowane.
  • Nie stawiaj worków bezpośrednio na betonie. Posadzka jest chłodniejsza od powietrza, więc na spodzie dolnych worków skrapla się woda. Paleta albo zwykłe legary rozwiązują problem.
  • Odsuń zapas od ścian zewnętrznych i od źródeł pary wodnej, czyli pralki, suszarki i miejsca suszenia prania. To najczęstsze kotłownie w domach jednorodzinnych i najczęstsze źródło wilgoci.
  • Folia z palety chroni w transporcie, ale szczelnie zamknięta w chłodnym pomieszczeniu potrafi zebrać pod spodem kondensat. Lepiej zapewnić obieg powietrza wokół stosu.
  • Worki uszkodzone przy rozładunku odłóż osobno i zużyj w pierwszej kolejności, zanim zdążą nabrać wilgoci.
  • Nie kupuj zapasu na dwa sezony naprzód. Paliwo się nie psuje, ale w niedoskonałych warunkach z każdym miesiącem chłonie wilgoć i kruszeje, więc do drugiej zimy dojedzie w gorszym stanie, niż zostało kupione.

Pamiętaj też o dnie zasobnika. Pył jest cięższy od pojedynczej granulki tylko pozornie, ale przy każdym zasypie osiada najniżej. Jeśli dosypujesz świeże paliwo, nie opróżniając zasobnika, drobna frakcja gromadzi się tam sezonami i któregoś dnia trafia do ślimaka w skoncentrowanej postaci. Raz na sezon warto zejść z poziomem paliwa do dna i odkurzyć zasobnik, najlepiej przed rozpoczęciem grzania.

Worki czy luzem oraz co zapisać przy reklamacji

Paliwo kupisz na dwa sposoby: w workach ułożonych na palecie albo luzem, podawane pneumatycznie z cysterny do silosu lub przystosowanego pomieszczenia. Wybór zwykle sprowadza się do wygody i miejsca, ale różnic jest więcej i część z nich widać dopiero w trakcie sezonu.

Porównanie dwóch form zakupu z punktu widzenia jakości paliwa, a nie samej wygody.
Co porównujeszPaliwo w workachPaliwo luzem
Kontrola partiiEtykieta na każdym worku, łatwo odłożyć próbkę i sprawdzić numer certyfikatuJedna dostawa i jeden dokument, próbkę trzeba pobrać samodzielnie przy zasypie
Udział drobnej frakcjiZwykle mniejszy, bo po zapakowaniu granulat nie jest już przeładowywanyZwykle większy, bo paliwo przechodzi przez kolejne przeładunki i podawanie pneumatyczne
Wymagania wobec pomieszczeniaWystarczy suche miejsce na palety i dojście do zasobnikaPotrzebny silos albo przystosowane pomieszczenie oraz dojazd cysterny pod przyłącze
Obsługa w sezonieRęczne przesypywanie do zasobnika co kilka dniZasyp raz albo dwa razy w sezonie, dalej pracuje podajnik
ReklamacjaProstsza, bo masz etykiety, oznaczenie partii i nienaruszone workiTrudniejsza, bo dostawa miesza się z resztką poprzedniej

Przy zakupie luzem obowiązuje jedna zasada, o której łatwo zapomnieć: jeśli to możliwe, zamawiaj dostawę wtedy, gdy magazyn jest prawie pusty. Wsypanie nowej partii na resztkę starej sprawia, że przy problemie nie da się ustalić, która z nich za niego odpowiada, a to koniec rozmowy o reklamacji.

Jeżeli paliwo okaże się złe, o wyniku reklamacji przesądza to, co zebrałeś, zanim zdążyłeś je spalić. Warto mieć przygotowany komplet:

  • Dowód zakupu i dokument dostawy z datą, ilością oraz nazwą paliwa. Przy dostawie luzem dopisz godzinę zasypu.
  • Oznaczenie partii i numer certyfikatu z opakowania. Zachowaj jedną nienaruszoną etykietę, a najlepiej cały pełny worek z reklamowanej dostawy.
  • Próbkę paliwa z tej samej partii, zamkniętą szczelnie w słoiku lub worku strunowym i opisaną datą pobrania. Bez próbki trudno cokolwiek wykazać po fakcie.
  • Zdjęcia: zawartość worka, dno worka z pyłem, popielnik po znanym czasie pracy oraz spieki wyjęte z palnika, najlepiej z jakąś skalą wielkości obok.
  • Zapis z historii pracy kotła, jeśli sterownik ją prowadzi: alarmy, nieudane próby zapłonu, wygaszenia i ich daty.
  • Krótką notatkę: od kiedy palisz tą partią, co zmieniło się w porównaniu z poprzednią, przy jakich nastawach kocioł pracował i czy nastawy ruszałeś.

Zgłoszenie składaj od razu po stwierdzeniu problemu, a nie po wypaleniu ostatniego worka. Sprzedawca ma prawo obejrzeć paliwo i pobrać własną próbkę, a po sezonie nie ma już czego oglądać. Zachowaj też spokój co do przyczyny: rzetelna reklamacja opisuje objawy i przedstawia dowody, a nie z góry przesądza, że winne jest paliwo.

Kiedy tańszy pellet nie jest oszczędnością

Cena worka jest pierwszą liczbą, jaką widzisz, i najgorszą podstawą decyzji. Znaczenie ma koszt kilowatogodziny ciepła doprowadzonego do domu, a między jednym a drugim leży wszystko, co dzieje się w kotle. Kilka mechanizmów potrafi zjeść całą różnicę, zanim skończy się luty.

  • Wyższa wilgotność. Za każdy kilogram wody płacisz jak za paliwo, a potem jeszcze zużywasz energię na jej odparowanie. Tona takiego paliwa daje mniej ciepła, więc kupujesz go po prostu więcej.
  • Wyższa zawartość popiołu. Częstsze czyszczenie kosztuje Twój czas, a narastający osad na wymienniku obniża sprawność w trakcie sezonu, czego nie widać w żadnym zestawieniu przy zakupie.
  • Więcej pyłu i niższa wytrzymałość granulek. To blokady podajnika, nieudane zapłony i wygaszenia. Jedno wezwanie serwisu w środku zimy potrafi przewyższyć oszczędność na całej palecie.
  • Ryzyko spiekania. Uszkodzony ruszt albo wypalony element palnika to wydatek z zupełnie innej półki niż różnica w cenie paliwa.
  • Gwarancja. Instrukcja kotła wskazuje dopuszczalne paliwo, a szkoda spowodowana użyciem paliwa spoza tego zakresu bywa podstawą do odmowy naprawy gwarancyjnej.

Odwrotny wniosek też nie jest prawdziwy: najdroższe paliwo nie jest automatycznie najlepsze. Cena bywa pochodną marki, opakowania i długości łańcucha pośredników, a nie parametrów w karcie. Sensowna kolejność wygląda tak: najpierw sprawdź, jakiego paliwa wymaga instrukcja Twojego kotła, potem porównaj karty produktu w obrębie tej klasy, a dopiero na końcu patrz na cenę.

Są sytuacje, w których oszczędzanie na paliwie nie ma sensu w ogóle. Starszy kocioł z ręcznym czyszczeniem palnika, dom pusty przez cały dzień i brak kogokolwiek, kto zajrzy do kotłowni w środku tygodnia, to układ, w którym każde wygaszenie oznacza wychłodzony budynek. Podobnie przy zasobniku, który ma wystarczyć na dłuższy wyjazd. Tam liczy się przewidywalność, a nie kilka złotych różnicy na worku.

Bywa jednak odwrotnie. Nowy kocioł z automatycznym czyszczeniem wymiennika, obecność domowników w ciągu dnia i gotowość do częstszego opróżniania popielnika sprawiają, że paliwo klasy niższej, ale wyraźnie dopuszczonej przez producenta urządzenia, może być rozsądnym kompromisem. Warunek jest jeden: taka decyzja ma wynikać z instrukcji, a nie z domysłu, że kocioł pewnie to zniesie.

Na koniec zastrzeżenie, które wyprzedza całą tę rozmowę. W części gmin problem nie polega na tym, jakie paliwo wybrać, tylko na tym, czy wolno je spalać. W granicach Krakowa obowiązuje zamknięta lista dozwolonych paliw i nie ma na niej pelletu ani żadnej innej biomasy, niezależnie od klasy i certyfikatu. Zanim porównasz karty produktu, sprawdź uchwałę obowiązującą pod Twoim adresem.

Terminy i zakazy w poszczególnych regionach zestawiamy w tekście Uchwały antysmogowe: porównanie terminów, a zakres naszych prac przy kotłowniach opisujemy na podstronie Kotły i ogrzewanie.

Najczęstsze pytania

Jaki pellet wybrać do kotła w domu jednorodzinnym?

Zacznij od instrukcji swojego kotła, bo to producent urządzenia wskazuje dopuszczalne paliwo i od tego zapisu zależy gwarancja. Najczęściej wskazywana jest klasa najwyższa, oznaczana jako A1, o najostrzejszym limicie zawartości popiołu. Jeśli instrukcja dopuszcza także klasę A2, możesz z niej skorzystać, licząc się z częstszym opróżnianiem popielnika. Niezależnie od klasy szukaj na worku numeru certyfikatu i nazwy producenta, bo sam napis o klasie jest tylko deklaracją sprzedawcy.

Czy ciemny pellet jest gorszy od jasnego?

Nie, kolor nie jest wskaźnikiem jakości, choć bywa tak przedstawiany. Odcień zależy od gatunku drewna, udziału kory i temperatury prasowania, więc spotkasz ciemne paliwo o niskiej zawartości popiołu i jasne o wysokiej. Znacznie więcej powie Ci gładkość i połysk powierzchni, brak podłużnych pęknięć oraz to, ile pyłu leży na dnie worka. Rozstrzyga jednak karta produktu, a w praktyce to, jak szybko zapełnia się popielnik.

Jak sprawdzić, czy pellet nie jest zawilgocony?

Weź garść i ściśnij w dłoni. Suche paliwo jest twarde i rozkruszenie go wymaga wysiłku, wilgotne rozpada się na trociny prawie bez oporu. Pomaga też zapach: stęchlizna albo pleśń oznacza przechowywanie w wilgoci. Możesz wrzucić kilka granulek do szklanki z wodą, bo suchy i dobrze sprasowany pellet zwykle tonie i przez chwilę trzyma kształt, ale traktuj to jako wskazówkę, a nie pomiar. Dokładną wilgotność podaje wyłącznie karta produktu albo badanie próbki.

Dlaczego popiołu jest nagle więcej niż w poprzednim sezonie?

Najczęstszą przyczyną jest zmiana paliwa, bo zawartość popiołu zależy od czystości surowca, czyli udziału kory oraz zanieczyszczeń mineralnych wniesionych przy pozyskaniu i składowaniu drewna. Drugą możliwością są nastawy powietrza i stan palnika, przy których część paliwa nie dopala się całkowicie. Jeśli zmiana zbiegła się z nową dostawą, a nastaw nie ruszałeś, przyczyną jest z dużym prawdopodobieństwem opał. Warto zanotować, po ilu dniach zapełnia się popielnik, bo to najprostsze porównanie między dostawcami.

Skąd biorą się twarde spieki w palniku?

Popiół podgrzany powyżej temperatury mięknięcia przestaje być sypki i zlepia się w bryły, które po ostygnięciu przypominają szkliwo. Sprzyjają temu trzy rzeczy naraz: zanieczyszczenia mineralne w paliwie obniżające tę temperaturę, zbyt wysoka temperatura w palenisku wynikająca ze złych nastaw powietrza lub ciągłej pracy na maksymalnej mocy oraz zaniedbane czyszczenie. Spieki zatykają otwory powietrza, pogarszają spalanie i przyspieszają zużycie rusztu, więc nie warto ich lekceważyć.

Dlaczego podajnik się zapycha, chociaż zasobnik jest pełny?

Zwykle odpowiada za to drobna frakcja i wilgoć. Rozkruszone granulki i pył zbijają się w zwartą masę, która nie osuwa się pod własnym ciężarem, więc nad ślimakiem tworzy się sklepienie i paliwo przestaje opadać. Zdarza się też, że ślimak wydrąży tunel w zbitej masie i obraca się bez transportu paliwa. Pomaga trzymanie zapasu w suchym miejscu, na palecie zamiast na betonie, oraz opróżnienie zasobnika do dna i odkurzenie go raz na sezon.

Co zrobić, gdy dostarczone paliwo okaże się złej jakości?

Zgłoś reklamację od razu, a nie po wypaleniu całej dostawy, bo sprzedawca ma prawo obejrzeć paliwo i pobrać własną próbkę. Zachowaj dowód zakupu i dokument dostawy, jedną nienaruszoną etykietę z oznaczeniem partii i numerem certyfikatu, najlepiej wraz z pełnym workiem, oraz szczelnie zamkniętą próbkę opisaną datą. Dołóż zdjęcia zawartości worka, popielnika po znanym czasie pracy i wyjętych spieków, a jeśli sterownik prowadzi historię, wydruk alarmów i wygaszeń. Przy zakupie luzem zamawiaj dostawę na pusty magazyn, bo wymieszanie partii praktycznie uniemożliwia dochodzenie roszczeń.

Sprawdzimy, czy problem siedzi w paliwie, czy w kotle

Jeśli kocioł gaśnie, zostawia spieki albo zużywa więcej niż rok temu, umówimy przegląd i powiemy wprost, co wynika z opału, a co z nastaw i stanu palnika. Podpowiemy też, jakiego paliwa wymaga instrukcja Twojego urządzenia.

Skontaktuj się